Menu

jak spiewac lepiej

Każdy coś zaśpiewa, a blog jest dla tych co chcą śpiewać jeszcze lepiej

9. Rozszerzanie skali głosu część 1. Emisja piersiowa.

arnidis

 

Emisja głosu = Barwa

 

Głównym problemem, nauczania śpiewu w Polsce jest fakt, że polska emisja głosu słabo się do śpiewania nadaje. Polski język nie jest ani śpiewny, ani ludzie w Polsce nie mają poprawnie osadzonych głosów. Mówi się raczej piskliwie, ze ściśniętym gardłem. Różne szkoły śpiewu są przystosowane do konkretnych krajów i ich emisji. Wystarczy posłuchać jak śpiewa Grek, jak Serb, a jak Turek. Mimo, że kraje bliskie, to jednak emisja dźwięków w mowie jest inna.

 

Każdy z krajów też wypracował swój styl czy manierę śpiewania, która łączy się z typem emisji.

 

Stąd też może się okazać, że metody z USA, nie zadziałają w Polsce czy Hiszpanii.

 

Metody włoskie operowe, bel canto, czy bel cante, powstały dla osób posługujących się językiem włoskim, natomiast Polska nie wypracowała swojej szkoły śpiewu, takiego typowego w brzmieniu, barwie i stylistyce, a dobrego dla naszego języka.

 

Kto ma akurat barwę, czy sposób emisji głosu zahaczający o włoską, temu metody nauczania śpiewu operowego posłużą, a kto nie? To może sobie kupić farby i malować.

 

Kto ma barwę amerykańską, nosową, super zaśpiewa jazz czy rock i na niego amerykańskie metody nauczania wspaniale zadziałają.

 

Zatem reasumując z głosem można wszystko ale na odpowiedniej barwie czyli emisji.

 

I na tym się właśnie skupiłem, przy ćwiczeniu skali głosu. Ludzie piszą a po co skala, to kuglarstwo... Tak ale jakże miłe kuglarstwo. Jakże miło zaśpiewać sobie basowe partie partie jakiegoś utworu, a potem dla odmiany coś altem prawda? Dla zabawy i dla dobrego samopoczucia. Dla poczucia że ma się dobry warsztat i śpiewa to co chce a nie to co może.

 

A teraz jak to ćwiczyć pierwsza metoda opiera się na emisji piersiowej, czyli greckiej. Proszę zwrócić uwagę, że najpierw ustawiamy głos, a potem ćwiczymy skalę !!!

 

Kiedyś popełniałem ten błąd, że ćwiczyłem skalę na emisji takiej z jakąś ktoś do mnie przyszedł. Przecież wielu wokalistów śpiewa inną emisją czyli barwą niż mówią Śpiewaczka operowa nie śpiewa taką barwą czy emisją jaką mówi, tak samo wokalista ACDC czy Adele.

 

Oczywiście nikt nikomu nie zabrania śpiewać swoim głosem jakim mówi i są wokaliści co tak robią. Nawet wybitni. Na przykład Leonard Cohen. To od was zależy jak chcecie śpiewać.

 

 

A teraz do rzeczy.

 

Najpierw się rozgrzewamy, o rozgrzewce napiszę jeszcze wpis.

 

Po czym schodzimy na najniższy dźwięk, na przykład na RE. Chodzi o tak dźwięk ledwie wydobyty. Ledwie brzmiący. Teraz się tym dźwiękiem niczym inkwizytor nieszczęsnym heretykiem w XVI wiecznej Hiszpanii.

- Śpiewamy sobie cichutko to nasze niskie Re, po czym zaczynami je udźwięczniać, śpiewając NIE, NIO, NIA, NIU, NI

- Teraz rozjaśniamy albo ściemniamy barwę naszego RE , zmieniając barwę to na kozią, to znów na głos z mrocznych otchłani.

- Nasze RE powinno już brzmieć mocno i dźwięcznie zatem śpiewamy różne sylaby, DO, FA i cokolwiek.

 

Teraz schodzimy ton niżej i powtarzamy zabawę. Ostatnio udało mi się na zajęciach ściągnąć głos studentce miłujące jazz o sekstę, czyli pięć tonów w dół.

 

 

To schodzenie w dół daje cztery rzeczy rzeczy.

 

1) Powiększa skalę w dół, umożliwiając paniom śpiewanie klasycznych utworów jazzowych.

2) Ustawia nam aparat głosowy w rozwarciu , które pozwoli nam wystrzelić w górę.

3) Wzbogaca nam barwę głosu, bo to wspaniały trening, rezonatorów piersiowych.

4) Daje narzędzie do straszenia dzieci i starszych ludzi.

 

Kontynuujemy

 

Mamy ten niski bardzo niski głos, Under Speach, czyli poniżej poziomu naszej mowy. Wszystko po otwierane. Miłośnicy śpiewów alikwotowych i gardłowych mogą się bawić możliwościami emisyjnymi tego niskiego głosu. No to jak się już wszyscy nacieszą tym, jak nisko mogą z głosem zejść i jakie brzmienia się pojawiają i opcje. Zaczynamy rozciąganie skali w górę.

 

Zaraz panie! , ktoś zawoła, jaja se z nas robisz ! Miało być w górę a nie jakieś charczenie czy buczenie na dolę. Tak ale zejście maksymalnie w dół. Ustawia nam perfekcyjnie aparat głosowy, wszystko jest otwarte, luźne, a dźwięczność jest zbudowana na wibracji klatki piersiowej.

 

No to powolutku idziemy w górę.

 

Na RE, albo LE (nie wszyscy lubią R). Dwa dźwięki różniące się o ton. Czyli Re (G)- Re (A) -Re (G) - Re (A) - Re (G). Nisko i dźwięcznie klatką piersiową i splotem słonecznym. Głosem aksamitnym lekko tylko udźwięcznionym i cicho delikatnie. Twój głos jest jak smok, na którym polecisz w przestworza, ale powoli musisz się nauczyć go prowadzić. Poznać go. Jest jeszcze płochy. Z czasem ognistym oddechem spali miasta, ale wszystko spokojnie. Na razie go oswajasz.

 

Wszyscy na wejściu zrobią dwie rzeczy przy tym ćwiczeniu niewłaściwie. Pierwsza to to, że z przejdą z dźwięk na dźwięk skokowo, nie płynnie, przez co już zmienią ustawianie aparatu głosowego. Potem krok po kroku, zacznie się gardło zaciskać i wszystko diabli wzięli, wracamy na stare tory. Tu trzeba płynnie przejść z dźwięku na dźwięk. Legato. Totalne wolne Legato Nawet trwające 5 sekund.

 

Zaczynam ćwiczyć stacatto ze studentami, tak po 3, 4 miesiącach. Jak już nie zmieniają ustawienia głosu przechodząc na wyższe dźwięki. Wtedy jest do mi remi, i ma me mo mi.

 

 

Teraz drugie wypaczenie. Nawet jak już studenci płynnie przechodzą miedzy dźwiękami w tym ćwiczeniu, To odruchowo rozjaśniają barwę przy wyższym dźwięku.

 

A co to znaczy rozjaśniać barwę? Jakie barwy są jasne jakie ciemne. Jasna barwa to barwa kozia albo dziecięca, oparta na twarzy. Aktorzy używają jej gdy podkładają glos pod postaci dziecięce w bajkach albo pod małe zwierzątka. Natomiast barwa ciemna, to barwa niska utopiona w czeluściach i otchłaniach. Stary menel ma taką barwe na kacu, zwłaszcza jak ma przepalone gardło, i musi wydobywać dźwięk nisko i używać rezonatorów piersiowych, by go było słychać. W bajkach taki głos ma stary słoń.

 

Zatem śpiewając wyższy dźwięk delikatnie rozjaśniamy barwę. To odruch a tu trzeba się skupić na tym, że nie ość, że płynnie przechodzimy z dźwięku na dźwięk, to jeszcze mamy nie rozjaśniać, a ściemniać barwę przy wyższym !!!

 

Jak to wyćwiczyć. Ano proszę sobie zaśpiewać jakieś re, la czy do, na swojej barwie spokojnej, mówionej. I raz ją rozjaśniać raz ściemniać. Płynnie.

 

I teraz idziemy sobie z tym ćwiczeniem naszym :

 

Na RE, albo LE (nie wszyscy lubią R). Dwa dźwięki różniące się o ton. Czyli Re (G)- Re (A) -Re (G) - Re (A) - Re (G). Nisko i dźwięcznie klatką piersiową i splotem słonecznym. Głosem aksamitnym lekko tylko udźwięcznionym i cicho delikatnie.

 

Koncentrujemy się na tym, żeby przechodzić płynnie, i żeby dźwięk wyższy miał ciemniejszą barwę.

 

Kolejny krok ćwiczenia to zaśpiewanie go pół tonu wyżej, potem znów pół wyżej, aż dojdziemy oktawę wyżej niż zazwyczaj :-) , Albo i wyżej.

 

 

Po drodze będą jednak zasadzki. Niby wszystko robicie dobrze, a tu głos się łamie, szaleje, gardło chce się zaciskać.

 

Tak bo to coś nowego. Nagle śpiewacie dźwięki na niedostępnych wam wcześniej wysokościach, nie wierzycie w to co się dzieje. Umysł się buntuje! Wasz smok leci ku słońcu niosąc was, a wy się boicie czy to nie przypadek, albo czy to nie złudzenie. Nie, to jest po prostu dobra technika.

 

teraz jak obejśc te momenty zasadzkowe. Mamy na to kilka sposobów. Moment zasadzkowy czyli śpiewamy sobie Re - Re, ale wyższy dźwięk nie chce wejśc. Albo ucieka w falset, albo sie łamie, albo charczy albo gardło się zaciska.

 

1) Śpiewamy jak najniższa emisją, brzydką, ale niską, dźwięk 1 szy, a ten wyższy jeszcze niższą.

 

2) Przy dźwięku wyższym szerzej otwieramy usta

 

3) Przy dźwięku wyższym spinamy mięśnie brzucha.

 

4) Przy dźwięku wyższym wyobrażamy sobie, że powietrze wygina nam przeponę w dół

 

5) Przy dźwięku wyższym rozluźniamy się

 

6) Przy dźwięku wyższym wyobrażamy sobie że spadamy w przepaść

 

7) Dźwięk wyższy śpiewamy ciszej, delikatniej

 

8) Dźwięk wyższy ziewamy

 

Pułapka pokonana, więc ćwiczymy sobie dalej i wyżej. Wciąż pilnując tej niskiej emisji.

nie wchodzimy w falset ! Falset się przydaje ale o tym kiedy indziej. Pilnujemy by nasza klatka piersiowa krtań i reszta był ustawione jak do tych najniższych w sumie sztucznie nisko wydobytych dźwięków. Wydobywamy dźwięki mięśniami międzyżebrowymi i przeponą, a nie gardłem czy twarzą.

 

To wszystko jest po to, żeby oszukać nasz umysł, który przyzwyczajony jest do siłowego wydobywania wyższych dźwięków. Zazwyczaj ta siła idzie w zaciskanie gardła. Mój mistrz od klasyki kazał mi próbować podnosić fortepian gdy mnie uczył góry. Zauważyłem, że jak mamy nawyk robienia czegoś to musimy coś robić. Mamy nawyk napinania czy spinania czegoś by zaśpiewać wyżej, to napinajmy mięśnie brzucha. Mamy nawyk dodawania głośności przy wyższych dźwiękach, to jej ujmijmy. Uczymy nasz głos nowych rzeczy. Odzwyczajamy od starych. Nasz smok, pasł się za chlewikiem , a teraz my chcemy by latał. ma skrzydła wiec poleci. Ale go trzeba tego nauczyć. On nie wierzy że może latać.

 

Teraz przed wami parę tygodni oswajania się ze swoimi możliwościami wokalnymi, wiec i ćwiczenia i próby śpiewania piosenek na tej emisji. Czasem będą bunty naszego smoka, czasem dni , ze nic nie wychodzi. To naturalne. Kobiety niech się nie zdziwią, że uzyskają możliwość śpiewania arii na sopran. Panowie nich się nie zdziwią, ze zaśpiewają kobiece piosenki.

 

Cieszcie się waszym głosem. W następnym odcinku, będzie o tym jak rozciągać skalę w górę emisją amerykańską

 

 

 

© jak spiewac lepiej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci